Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 18 2015

whitehabit
wiesz..jak to jest leżeć obok kogoś i wiesz, że to jest to? Kiedy Twój oddech synchronizuje się z oddechem drugiej osoby, kiedy martwisz się o jego sen bo widzisz, że coś jest nie tak, chcesz go obudzić, ale z drugiej strony nie chcesz bo może to jest zwykła pierdoła, ale Ty i tak masz ochotę szarpnąć go i przytulić, powiedzieć, że już jest dobrze. Kiedy chrapie i śmiejesz się cicho pod nosem kiedy mówi, że Tylko łapie powietrze. Kiedy przytulasz i pasujecie do siebie jak puzzle, jak splecione żyły, jak jedność. Chcesz trwać tak do końca swoich dni bo nie ma nic piękniejszego niż widok drugiej osoby, która Jest. Jest dla Ciebie, dla Twoich fobii, uśmiechu, smutku i płaczu. Kiedy martwi się czy dotrzesz bezpiecznie do domu, a to przecież tylko rzut beretem. Kiedy nagle dłonie łączą się, a Ty śmiejesz się pod nosem bo z jednej strony to dziwne i dotąd przez Ciebie nie spotykane, ale z drugiej niesamowite i magiczne. I chcesz trzymać tą dłoń, przykleić ją sobie jakąś ośmiorniczką czy innym super glue. Kiedy patrzysz w oczy drugiej osoby i widzisz w nich piękny świat, nowy, lepszy, bardziej kolorowy, bez smutku i żalu. A potem bam. Budzisz się i jego już nie ma. Nie ma tego wszystkiego co miało Być. Po prostu. Ta straszliwa rzeczywistość zwala Cię z nóg i znowu czujesz jak nadchodzi atak paniki, jak Twoje serce chce się wyrwać bo nie wytrzyma tego pieprzonego tsunami w Twoim ciele. Jak emocje walczą i wbijają Ci się w czaszkę. Chodzisz w kółko jakby to miało zająć Twoje myśli, jakby miało Nagle pomóc i dziwacznym sposobem uśmierzyć ból. Chcesz wyjść, ze swojego ciała, z tego świata, chcesz wyłączyć opcję "wspomnienia", ale nie da się..bo to małe, zasrane chochliki, które jak mucha obijają się o twoją czaszkę dopóki nie dobiją Cię na amen. A potem nie pozostaje Ci nic innego jak przeżyć. Po prostu przetrwać..bo tak, bo musisz, bo przecież to nie koniec świata i znowu spotkasz tego kogoś kto będzie wydawał się właśnie Tym Kimś. Wiesz, że to nie ma sensu, znasz zakończenie, objawy, chorobę głowy, ciała, ataki serca, paniki, lęku, płaczu, histerii, ale nadal tego chcesz. Jak robak, który lezie do tej rosiczki bo wydaje mu się, że to niesamowity kwiatek i Och zamieszka tam sobie bo przecież jest tak ładnie, zielono i niesamowicie. Bo przecież co może się stać? Przygnieść Cię? Znowu? Nie, niemożliwe, na pewno nie tym razem. Bo przecież Ty wiesz czego unikać, bo byłeś już w tym filmie i możesz przewidzieć każdy ruch potwora, który chce Cię zabić. No więc idziesz tam, chwila mówi Ci,że znowu jest pięknie, a Ty jesteś jak ćpun. Odurzony tym światem. I znowu Bam. I znowu to samo. I chcesz być kimkolwiek tylko nie sobą, kimkolwiek. Forestem Gumpem, Edwardem Nożycorękim, Voldemortem, Edkiem spod alkoholowego, który codziennie zapija swoje smuty tanim winem, sprzątaczką, która kurwuje codziennie na dzieci robiące syf w tych obskurnych klatkach, kimkolwiek, tylko nie sobą, ale przecież tak to nie działa. A działa to tak, że głupota zawsze wygrywa. Koniec historyji.

March 21 2015

whitehabit
- Znasz to uczucie? Narastający lęk, panika i ból w  klatce piersiowej?
- Chyba nie, opowiedz mi o tym.
- Nie jesteś w stanie tego zatrzymać, ani spowolnić. Uderza w Ciebie, musisz to wyrzucić bo inaczej Cię zabije. Musisz sprowadzić się na ziemię, zaczerpnąć powietrza. Beczysz, dusisz się, drzesz japę z niewiadomego powodu, rzucasz się po podłodze, targasz włosy, chwytasz za klatkę piersiową, zrywasz zasłony, jak schizofrenik. Jak w filmie, z tym, że cholernie Ci się to nie podoba, nie chcesz być tym bohaterem, nie chcesz być w ogóle. Cały świat Ci się wali, wszystkie złe wspomnienia uderzają w Ciebie z niesamowitą siłą. A potem jedno wielkie spustoszenie. Wiesz, jak tsunami, albo inne tego typu gówno. Rozwala Cię na milion małych kawałków. Nie wiesz kim jesteś, nie wiesz kim będziesz i czy w ogóle byłeś. Jesteś jak ta natrętna mucha, która obija się o okno, nie wie jak wyjść, ale może rozwali w końcu tą dziwną powierzchnię, za którą widać wszystko to czego chcesz. Wystarczy ją rozwalić, ale w końcu mucha się zabija, bo przecież...ile można maltretować swoje zwłoki?
I wydaje Ci się, że to koniec, nawet jesteś ciekawy, jakby wyglądał twój własny, prywatny koniec, ale potem, znowu coś w Ciebie uderza. Myśl zatytułowana jakoś absurdalnie, jak całe twoje dziwaczne życie :"Kurwa, muszę to przeżyć, nie mogę być taką cipą." i znowu zaczynasz się szarpać. Nie kończąca się historia bracie.
- Papierosa?
- Poproszę. Dwa nawet i wiadro whisky.

February 17 2015

whitehabit
1275 eb66

February 02 2015

whitehabit
3816 0348 500
OMNOMNOMNOMNOM

January 26 2015

whitehabit
4902 bd51 500

January 21 2015

whitehabit
0002 e0f1

January 16 2015

whitehabit
6227 bef5

January 14 2015

whitehabit
Nigdy nie możesz innym dać więcej miłości niż masz jej dla siebie.
whitehabit
7750 a673 500

January 11 2015

I felt too much, he didn’t.
— (six-word story)
Reposted fromkattrina kattrina

November 02 2014

whitehabit
9924 2945
my future
Reposted fromdelicatee delicatee
whitehabit
Czy wypełnisz moje palce?
— mk
Reposted fromDrugfulMind DrugfulMind
whitehabit
3604 8689
Reposted byseriouslyblackbudas

November 01 2014

whitehabit
1448 733b

October 31 2014

whitehabit
1608 439d
Reposted fromrikita rikita
2006 2569
Reposted fromjaimelannister jaimelannister

October 30 2014

whitehabit
2708 271b
Reposted bymendelJohann

October 27 2014

whitehabit
I'm not a nice woman. 
I'm not a woman with good and warm heart. 
I'm the kind of woman that you would like to have in your bed, swallowed by the fire.
— M
Reposted bynoomi noomi

October 26 2014

whitehabit
2894 2b14 500
Reposted bythallie thallie

October 25 2014

whitehabit
3539 d1d5
Reposted frommadinson madinson
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl